Doradca
Przekaż 1% podatku
| Majówka nad Odrą |
|
|
|
| Aktualności |
| poniedziałek, 24 maja 2010 16:17 |
|
Niedziela godz. 11.30, nabrzeże przy Odrze, statek Joanna. Odbijamy od brzegu kierując się w górę Odry. Jest słonecznie, lekki wiatr, ok. 20 C. Tak się zaczyna nasza majówka. Trasa nie taka jak zwykle - inna. Również ten rejs jest inny. Inny bo ostatni w takim gronie. Podczas tego rejsu pożegnaliśmy się z kilkoma osobami. Osobami ważnymi dla Fundacji - członkami Rady i Zarządu Fundacji. Pożegnaliśmy i zarazem podziękowaliśmy Panu Jackowi Kamińskiemu, który był fundatorem-założycielem naszej Fundacji, wieloletnim przewodniczącym Rady. Drugą ważną osobą, która również w tym roku opuściła grono Fundacji była Ewa Bieniek, od początku związana z Fundacją, wiele lat w Zarządzie, pełniła rolę skarbnika. Mamy cichą nadzieję, że mimo wszystko będą nas dalej wspierać w działaniach oraz uczestniczyć w różnego rodzaju uroczystościach czy imprezach przez nas organizowanych. To była ta pożegnalna część naszej wycieczki. Druga część krajoznawczo-kulinarna pozwoliła nam zarówno nacieszyć nasze oczy wspaniałym widokiem nadodrzańskiego krajobrazu, bo trzeba przyznać, że piękna jest Odra wiosną. I nasze podniebienie również mogło się nasycić smakowitościami przygotowanymi przez Pana kapitana i jego załogę. Co do trasy to była inna niż zawyczaj. Popłyneliśmy w górę Odry, wokół wyspy Kurowskiej, później kanałem Ustowo-Kurów wpłyneliśmy na Regalicę, dalej do jeziora Dąbie i z powrotem wpłyneliśmy na Odrę Zachodnią. Sam rejs trwał ponad 3 godziny, ale o nudzie mowy nie było. Niezwykłą atrakcję jaką zafundował nam Pan kapitan to przepłynięcie pod zwodzonym mostem kolejowym w Podjuchach. A trzeba dodać, że most ten to jedyny w Europie kolejowy most zwodzony z przęsłem przeprawy kolejowej zbudowany w 1935 roku. A co przy tym istotne wciąż sprawny, co mogliśmy stwierdzić na własne oczy. Jedyne czego żałujemy, że nie wszyscy, którzy zadeklarowali swoje uczestnictwo w rejsie, mogli z nami popłynąć. |



